Think–Pair–Share na trzy momenty lekcji
I właśnie o to chodzi w Think–Pair–Share.
Na czym to polega?
Model jest prosty do opisania i, co ważniejsze, prosty do wdrożenia. Składa się z trzech kroków:
Think - każdy uczeń najpierw samodzielnie, w ciszy, myśli nad pytaniem lub zadaniem. Bez presji, bez podniesionej ręki sąsiada, który zawsze wie pierwszy.
Pair - następnie uczniowie rozmawiają w parach. Konfrontują swoje myśli, uzupełniają się, sprawdzają nawzajem.
Share - na koniec wybrane pary lub osoby dzielą się wnioskami z całą klasą.
Jak to wyglądała w trakcie moich zajęć?
Wróćmy do tej siódmej klasy. Na początku lekcji chciałam przypomnieć zasady tworzenia opisu przeżyć wewnętrznych, bo za chwilę uczniowie mieli z tego korzystać przy pracy z samodzielnym tworzeniem tekstu. Zamiast sprawdzać to klasycznym odpytywaniem, użyłam TPS jako krótkiego rozgrzewacza.
Każdy miał chwilę, żeby sobie przypomnieć, co wie. Potem odbyła się rozmowa w parach i już widać było, że wiedza została utrwalona: jedni przypominali sobie to, co wypadło z głowy innym.
Ale TPS nie jest tylko narzędziem na otwarcie lekcji. Dziś przekonałam się o tym po raz kolejny.
W środku lekcji, kiedy energia zaczyna opadać, a uwaga się rozprasza, krótkie zadanie w parach działa jak reset. Uczniowie wracają do tego, nad czym właśnie pracowali, ale tym razem muszą to komuś wyjaśnić. A wyjaśnienie komuś innemu to jeden z najlepszych sposobów sprawdzenia, czy naprawdę się rozumie. Nie: czy zapamiętałem, ale: czy rozumiem na tyle, żeby powiedzieć to własnymi słowami.
W ósmej klasie TPS pojawił się też na końcu lekcji przy omawianiu Quo vadis. Uczniowie wcześniej wypracowali wnioski dotyczące siły miłości metodą myślącej klasy. Dziś wróciliśmy do tych wniosków przez krótką rozmowę w parach: co z tego, co dziś omawialiśmy, potwierdza to, co już wiedzieliście? Co was zaskoczyło? To nie był test. To była klamra, czyli moment, w którym lekcja zamknęła się w całość.
Trzy miejsca, trzy funkcje
TPS działa inaczej w zależności od tego, kiedy go użyjesz:
Na początku lekcji aktywuje to, co uczniowie już wiedzą. Nie zaczynamy od zera, tylko od tego, co już jest.
W środku lekcji sprawdza rozumienie na bieżąco i przywraca skupienie. Krótka rozmowa w parze potrafi zrobić więcej niż kolejne pięć minut frontalnego wykładu.
Na końcu lekcji pełni rolę podsumowania. Uczniowie sami formułują wnioski, zamiast przepisywać je z tablicy.
Dlaczego warto?
Obserwuję, że TPS działa szczególnie dobrze tam, gdzie chcę, żeby każdy uczeń się zastanowił (a nie tylko ten, który lubi odpowiadać). Rozmowa w parze jest bezpieczniejsza niż wystąpienie przed klasą. Można pomyśleć na głos, poprawić się, zanim coś trafi do całej grupy.
I jeszcze jedno: ten model jest elastyczny. Nie wymaga specjalnych materiałów ani długiego przygotowania. Potrzeba tylko dobrego pytania i chwili ciszy na początku.
A to, jak się okazuje, wystarczy.

Komentarze
Prześlij komentarz